Kwitnień ciąg dalszy

Kwitnienia i zapowiedzi

Jeszcze trochę kwitnień oraz zapowiedzi kwitnień, zarówno takie, które już pokazywałam, jak i nowe. Na początek – mam nauczkę: po zgubieniu fiszek tulipanów na zdjęciu poniżej kolejna roślinka której nazwy nie zapisałam… Muszę stworzyć folder z podpisanymi zdjęciami wszystkich roślin, jego na pewno już nie zgubię:) Dalej firletka smółka która dostała imię dzięki forum ogrodniczemu. Już uwielbiam tę roślinę, kwiaty ma śliczne i utrzymują się one dość długo. Aksamitki i szałwie na rabatce przed domkiem radzą sobie całkiem nieźle, begonie nieco gorzej, ale na szczęście nic nie padło. Niestety nie mogę poświęcić im tyle czasu ile bym chciała, wszystkie prace są spóźnione… Na końcu zapowiedzi: całkiem sporo ze znaleźnych irysów postanowiło zakwitnąć, nawet niektóre z tych posadzonych jesienią! Na szczęście nie wszystkie są żółte😀 Żarnowce widoczne przez płot też zaczynają swój niesamowity spektakl, znacznie wcześniej niż w zeszłym roku. Na koniec kolejna zapowiedź, czyli pączki na rozchodniku:

Read More

Słońce na ziemię spadło cz.1

Żarnowiec miotlasty

Wszystko zaczęło się od żółtej kreski na horyzoncie. Za płotem, z tyłu Truskawkowej znajduje się szeroki pas łąki, a za nim sosnowy las. Wiosną na tle ciemnej zieleni pojawił się wyraźny żółty pasek. Kolor najpierw kojarzył mi się z forsycjami, ale pora była niewłaściwa. Pewnego dnia poszłam więc zbadać tę tajemniczą sprawę. Jakież było moje zdumienie na widok ciągnącego się przez niemal 100 m pasa mniejszych i większych krzewów, całych obsypanych złotym kwieciem. Później zidentyfikowałam je jako żarnowiec miotlasty – roślina dość pospolita, z którą jednak wcześniej nie miałam do czynienia. Niestety tego dnia nie wzięłam ze sobą aparatu, a zdjęcia zrobione komórką wyszły naprawdę kiepsko, dlatego nie pokazałam ich na blogu. W tym roku postanowiłam nadrobić to zaniedbanie, gdy tylko żółty kolor znów pojawił się na horyzoncie, pewnego słonecznego popołudnia wyruszyłam na sesję. Pod cudownie błękitnym niebem intensywne żółte krzewy brzęczały głosami tysięcy owadów. Zarówno z bliska, jak i z daleka stanowiły niesamowity widok. Kwiaty trochę przypominały mi groszek pachnący, zarówno kształtem, jak sposobem przesączania się światła przez płatki. Gdyby nie panujący tego dnia upał, mogłabym siedzieć tam godzinami. Tym bardziej, że żarnowce nie były jedynymi ciekawymi roślinami – inne kwitnące piękności pokażę w następnym poście.  Na pewno wybiorę się w to miejsce również kolejnej wiosny, bardziej z rana lub późnym popołudniem, aby uwiecznić kwiaty w lepszym świetle.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook