Wspomnienia cz.4

Dzisiaj ostatni na razie post wspomnieniowy – przechodzimy do zdjęć z lipca 2017. Jak pisałam już wcześniej, dzięki częstym opadom tamto lato było wyjątkowo bujne i kwitnące. Rośliny rosły jak szalone, przez całe lato zachowując żywą, niezmęczoną zieleń. Korzystały na tym owady, bo kwiatów było bez liku – i to nie tylko te zapylające. Właśnie wtedy w fotografii przeszłam całkowicie na tryb manualny, i nie żałuję, dało mi to dużo większą kontrolę nad końcowym wyglądem zdjęć.

Read More

A mnie nie widać!

Pająk kwietnik

Kolejne letnie zdjęcia, tym razem zrobione pod koniec lipca, tego samego dnia co ujęcia nieba przed bramą ogrodu. Pająka kwieciaka, a właściwie kwietnika miałam okazję oglądać po raz pierwszy. Później widziałam go jeszcze raz, ale zwiał zanim zdążyłam przynieść aparat. Tym razem, siedząc na żółtym jak i on nachyłku był niemal niewidoczny, jedynie cień wskazywał że coś tam jest. Chwilę wcześniej próbował złapać pszczołę, jednak okazała się dla niego za sprytna, nie wylądowała na podejrzanym kwiatku. Pająk chyba nie miał parcia na szkło, bo po kilku zdjęciach wycofał się chyłkiem pod kwiatek. Później wrócił, już go jednak nie niepokoiłam.

Read More

Koło dzikiej róży

Dzika róża rosnąca koło studni po całkowitym ścięciu niezbyt ozdobnych badyli odrosła – i nie wygląda lepiej niż przedtem. Nadal tworzy wielki, kolczasty kłąb i ostatecznie pewnie się jej pozbędę, na razie jednak obserwuję z bliska: tego dnia kilka małych pajączków, wcześniej odpoczywającego motyla i koniki polne oraz samą różę. Liście zaatakowane czarną plamistością przebarwiają się zaskakująco pięknie, na razie tylko kilka, małe plamki koloru w masie zieleni. Z ochrony róży skorzystało parę wysokich trawek, ich kłosy z bliska zadziwiają misternym wykonaniem i delikatnością.

Read More

Wrześniowy przegląd cz.2

Przeglądu ciąg dalszy, dzisiaj detale zauważone podczas tej samej wizyty. Na początek sadziec w pełni kwitnienia, dość mocno opóźniony w stosunku do swoich pobratymców z innych ogrodów. Motyle uwielbiają jego kwiaty, mimo to nie udało mi się żadnego na nich sfotografować… Dalej aksamitki-samosiejki, wyrosły w miejscu gdzie jesienią zeszłego roku położyłam wyrwane rośliny. To dowód na ich niesamowitą odporność, nie dały się chwastom, wzeszły i zakwitły. Za zdjęciami dzielnych aksamitek ligustr – długo byłam przekonana że to tylko odrost od rośliny sąsiada, po bliższych oględzinach okazało się, że nie, rośnie w całości na Truskawkowej. Na koniec grzybowe znalezisko ze ścieżki, na pewno pierwsze z wielu oraz (całkiem spory) gość pilnujący wejścia do domku.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook