Rozpoznawanie objawów cz.1 drzewa owocowe

Dzisiaj rozpoczynam kolejny cykl artykułów o ogrodnictwie, tym razem o ochronie roślin, który zamierzałam opublikować już w styczniu. Niestety, pisanie go okazało się bardzo czasochłonne, a chcąc go dobrze opracować, nie mogłam sobie pozwolić na pośpiech. Właściwie będą to dwa cykle publikowane na zmianę: rozpoznawanie objawów oraz choroby i szkodniki. W rozpoznawaniu objawów uwzględniłam te najczęściej występujące, dotyczące poszczególnych organów roślin: liści, gałęzi, korzeni itd. W cyklu „choroby i szkodniki” objawy również są opisane, z uwzględnieniem tych rzadko występujących. Rośliny są pogrupowane tak samo, jak w terminarzu zabiegów z dwoma wyjątkami. Róże uwzględniłam tym razem w kategorii „kwiaty”, a nie „drzewa i krzewy ozdobne” – błąd, który zauważyłam za późno. Natomiast „choroby orzecha włoskiego i leszczyny” są wyodrębnione celowo (w terminarzu zabiegi znalazły się w „drzewach owocowych„), zawarłam w jednym poście i rozpoznawanie, i sam spis szkodników.

Read More

Po bardzo długiej przerwie – Powrót jesieni cz.1

Ponad cztery miesiące…

…tak długo nie odwiedzałam i nie aktualizowałam obu blogów. Cztery miesiące wyjęte z życia, cztery miesiące po których znów muszę zbierać kawałki i układać wszystko od nowa, nie tylko w wirtualnym świecie.

Tym razem nie mam jednak zamiaru przepraszać i zapewniać: „to już się nie powtórzy”. Niestety, jest duże prawdopodobieństwo że taka sytuacja nastąpi ponownie. Nie, zrobię coś lepszego – wyjaśnię.

Od jedenastu lat choruję na nieswoiste zapalenie jelita grubego. Jest to choroba przewlekła i nieuleczalna, z grupy autoimmunologicznych. W dużym skrócie: układ odpornościowy nagle głupieje, nie jest do końca jasne dlaczego, i atakuje własne komórki. Czym to się objawia? W przebiegu lekkim nie dającą się opanować zwykłymi metodami biegunką. W przebiegu ciężkim wrzodami i otwartymi ranami w zaatakowanym organie, z których leje się krew. Nieraz całkiem spore ilości.

Mnie trafiła się od razu najbardziej agresywna i na dodatek lekooporna forma choroby.

 

A jak w praktyce wygląda życie z zapaleniem jelit?

To tygodnie spędzone w szpitalach, ciągłe badania i niepewność, co przyniesie jutro…

To wypróbowanie najróżniejszych leków lub przeciwnie, kolejny raz tych samych, bo może w końcu zadziałają…

To restrykcyjna dieta po której ma się koszmary na temat suto zastawionego stołu…

To anemia i ciągłe osłabienie, czasem posunięte aż do problemów z oddychaniem…

To ciągły ból i strach, kiedy dosłownie wycieka z ciebie życie…

To bycie zbyt chorym, by normalnie funkcjonować, ale niedostatecznie, aby dostać najlepsze, drogie leczenie…

To wreszcie koszmar krwotoku i operacji, podczas której półtora miesiąca temu wycięto mi niemal całe jelito grube…

To teraz nowa normalność-nienormalność do której się przyzwyczajam – mimo wszystko lepsza niż ostatnie jedenaście lat, bo w końcu nie boli…

 

Czy w tym wszystkim są jakieś jasne strony? Oczywiście, przecież nawet po najczarniejszej nocy wychodzi kiedyś słońce…

To docenianie codziennych drobnych radości, każdej chwili, która przecież już się nie powtórzy…

To wdzięczność dla ludzi, którzy mimo wszystko są obok…

To zdrowszy tryb życia, który w przyszłości może pomóc uniknąć innych chorób…

To szkoła charakteru, po której jest się silniejszym, bo „co nas nie zabije, to nas wzmocni”…

To chwila wytchnienia, która w dzisiejszym szalonym pędzie jest na wagę złota…

To możliwość przemyślenia i wybrania własnych priorytetów, ustalenia tego, co w życiu najważniejsze…

To wreszcie wdzięczność, że po prostu ŻYJĘ, którą odczuwam każdego dnia – a ilu ludzi może powiedzieć, że w ogóle zna to uczucie?

Read More

Majowy przegląd cz.1

Działka w drugiej połowie maja

Dzisiejszy post publikuję z opóźnieniem – chcąc jak najszybciej obrobić zdjęcia znów nadwyręrzyłam nadgarstki. Dziś pierwszy z „poglądowych” postów złożonych ze zdjęć z kilku dni. Znowu pokazuję widoki z działki z pewnym opóźnieniem, jednak w tej sytuacji jest to nie do uniknięcia. Część roślin już pokazywałam, tak jak szafirki armeńskie czy kwitnące żurawki, większość jednak gości na blogu pierwszy raz. W tym roku zakwitła już większość znalezionych na śmietnikach irysów, okazało się że oprócz żółtych oraz kremowych mam też ciemnofioletowe oraz bordowe, które zakwitły na samym końcu – pokażę je następnym razem. Po raz pierwszy zakwitł również przeniesiony śniadek, natomiast już kolejny rok cieszą swoim widokiem duże kępy złocieni oraz różowych łubinów. W tym roku wyjątkowo obrodziły czereśnie, prawdopodobnie przez brak przymrozków oraz fakt, że w poprzednim sezonie praktycznie nie było owoców. Również porzeczki bardziej się postarały, a orzech włoski po wycięciu zbyt ciasno posadzonych drzew dookoła ma się zdecydowanie lepiej. Na końcu pierwszy z wielu miłków letnich oraz kilka widoków z rabatki przed domkiem, m.in. samosiejka aksamitki.

Read More

Zieleń

Majowa zieleń

Ostatnio pisałam, że aby uniknąć ciągłych powtórek muszę wykazać się większą kreatywnością w robieniu zdjęć, przynajmniej do czasu kiedy zakwitnie coś nowego. Tak więc zmieniamy temat – wiosenne listki różnorakie:) Majowa zieleń jest niepowtarzalna, intensywna, świetlista i świeża. W promieniach popołudniowego słońca listki jabłoni czy młodziutkie owoce czereśni wyglądają jeszcze piękniej. Dalej przegląd liści różnych bylin, młody odrost malinotruskawki i rozchodnik który przeszedł przez płot od sąsiada i hula sobie w najlepsze. Na koniec orzech włoski i wierzba iwa – kto widzi na zdjęciu owada? Wypatrzyłam go dopiero podczas obróbki:)

Read More

W płatkach

Biały kobierzec

Nareszcie czas na aktualne zdjęcia z działki, i to bardzo aktualne, bo zrobione wczoraj. Rabatka przed domkiem wraca w wielkim stylu – mimo że roślinki na niej są małe (większość posadzona właśnie wczoraj) na zdjęciach prezentuje się zjawiskowo. Wszystko to zasługa przekwitającej czereśni którą możecie zobaczyć na ostatnich ujęciach. Drzewo sypie płatkami wszędzie dookoła, również na rabatkę. Ten piękny biały kobierzec niestety nie przetrwa zbyt długo, później trzeba będzie poczekać aż posadzone rośliny się rozrosną. Z tyłu rabaty wylądowały dalie, przed nimi szałwia, żółte aksamitki, begonie i bratki. Na pewno dosieję/dosadzę do nich jeszcze trochę innych jednorocznych, bo miejsce nadal jest, a nie chcę pustych przestrzeni jak w zeszłym roku.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook