Dzikie dzwony

Dzwonek polny

Tak jak pisałam w poprzednim poście, na wiosennej łące żarnowce nie były jedynym ciekawym elementem krajobrazu. Bardzo dużo roślin kwitło, jednak uwagę szczególnie przyciągały małe fioletowe punkciki. Przy bliższych oględzinach okazało się, że to jakiś gatunek dzwonków, dziki krewny popularnych roślin w naszych ogrodach. Choć dużo mniejsze i delikatniejsze, wcale nie ustępowały urodą ogrodowym pobratymcom. Gleba na łące jest dość mocno kwaśna, o bardzo różnej żyzności – musi wyjątkowo im odpowiadać, bo małe, kolorowe łebki widać było wszędzie, aż po horyzont. Kwiaty dzwonków mają matowe płatki, dość cienkie, ale tylko częściowo przepuszczające światło słoneczne. Skierowane w górę, przypominają kieliszki z wywiniętym mocno brzegiem. Te delikatne maleństwa były tylko jednym z bardzo wielu gatunków w ogrodzie stworzonym przez Matkę Naturę na kawałku nieużytku.

Read More

Słońce na ziemię spadło cz.1

Żarnowiec miotlasty

Wszystko zaczęło się od żółtej kreski na horyzoncie. Za płotem, z tyłu Truskawkowej znajduje się szeroki pas łąki, a za nim sosnowy las. Wiosną na tle ciemnej zieleni pojawił się wyraźny żółty pasek. Kolor najpierw kojarzył mi się z forsycjami, ale pora była niewłaściwa. Pewnego dnia poszłam więc zbadać tę tajemniczą sprawę. Jakież było moje zdumienie na widok ciągnącego się przez niemal 100 m pasa mniejszych i większych krzewów, całych obsypanych złotym kwieciem. Później zidentyfikowałam je jako żarnowiec miotlasty – roślina dość pospolita, z którą jednak wcześniej nie miałam do czynienia. Niestety tego dnia nie wzięłam ze sobą aparatu, a zdjęcia zrobione komórką wyszły naprawdę kiepsko, dlatego nie pokazałam ich na blogu. W tym roku postanowiłam nadrobić to zaniedbanie, gdy tylko żółty kolor znów pojawił się na horyzoncie, pewnego słonecznego popołudnia wyruszyłam na sesję. Pod cudownie błękitnym niebem intensywne żółte krzewy brzęczały głosami tysięcy owadów. Zarówno z bliska, jak i z daleka stanowiły niesamowity widok. Kwiaty trochę przypominały mi groszek pachnący, zarówno kształtem, jak sposobem przesączania się światła przez płatki. Gdyby nie panujący tego dnia upał, mogłabym siedzieć tam godzinami. Tym bardziej, że żarnowce nie były jedynymi ciekawymi roślinami – inne kwitnące piękności pokażę w następnym poście.  Na pewno wybiorę się w to miejsce również kolejnej wiosny, bardziej z rana lub późnym popołudniem, aby uwiecznić kwiaty w lepszym świetle.

Read More

Ukryte klejnoty

Kruszczyca złotawka

W tym roku było ich mniej niż w poprzednim, zapewne przez kiepską pogodę. Zaledwie kilka owadów, jednak były dobrze widoczne już z daleka. Później spotkałam je jeszcze kilkakrotnie: na kwitnącym jastrunie i goździkach brodatych. Uwielbiają duże kwiaty, najlepiej różowe lub białe. Pierwszy raz spotkałam kruszczycę złotawkę właśnie na działce, mimo że podobno jest pospolitym gatunkiem. Nazywam je żywymi klejnocikami z powodu niesamowitej urody – obok motyli są to jedne z moich ulubionych owadów. Mam nadzieję że kolejnej wiosny pogoda dopisze bardziej, zwłaszcza podczas kwitnienia jabłoni. W tym roku udało mi się zrobić niewiele zdjęć, chrząszcze nie chciały pozować, chowały się wśród liści i kwiatów. Dzisiejszy post to praktycznie wszystkie ujęcia jakie mam.

Read More

Tyle bieli

Białe kwiaty

Również na Truskawkowej wracam po świątecznej przerwie do blogowania. Tym razem zdjęcia które planowałam pokazać w trakcie sezonu, jednak ominęłam je z powodu dużych zaległości w publikowaniu. Nadal jesteśmy przy wiosennych ujęciach, część została zrobiona tego samego dnia co zdjęcie azali, część podczas dłuższej drogi na działkę. Wszystkie łączy biały kolor kwiatów, szczególnie właściwy teraz, kiedy za oknami powinna być biel w nieco innym wydaniu… Na działce zrobiłam tylko dwa ostatnie zdjęcia, reszta to widoki napotkane po drodze. Szczególnie spektakularnie wyglądał dywan z kwitnącej rogownicy na jednej z nieużywanych działek. Pokazywałam już sfotografowane na jej tle irysy, teraz sama rogownica dostanie trochę uwagi. Z daleka wszystkie biało kwitnące rośliny wyglądają jak morska piana, zwłaszcza na tle błękitnego majowego nieba. Uwielbiam fotografować kwiaty w tym kolorze, tak subtelne i nigdy nie sprawiające fotograficznych trudności. Mogą być urocze jak stokrotki, eleganckie jak orchidee lub swojskie jak kwiaty jabłoni. Łączy je jedno: zawsze są zachwycające.

Read More

Świetliście

Ogród o zachodzie słońca

Czasami zdarzają się momenty, kiedy wszystko jest akurat tak, jak trzeba – światło, rośliny i my względem nich. Dają wtedy idealne warunki do pięknego, świetlistego ujęcia. Wiosną i latem takie chwile bywają zazwyczaj jakiś czas po wschodzie i jakiś czas przed zachodem słońca, późnym popołudniem. Wbrew pozorom nie chodzi mi o złotą godzinę, wtedy zwykle słońce jest za nisko i bardzo niewiele roślin jest dobrze oświetlonych. Natomiast w tych godzinach, kiedy słońce nie znajduje się jeszcze bezpośrednio nad nami, ale jest już nieco wyżej, można dowolnie wybierać między pięknymi obiektami do fotografowania. Tak właśnie zdarzyło się tego dnia –  wracając z działki do domu robiłam zdjęcia paproci, irysów, kosaćców… Wszystkie barwy wydawały się żywsze, wszystkie płatki lśniły niczym klejnoty. W drugiej części posta pozwoliłam sobie nieco przemieszać zdjęcia. Dla zgodności kolorystycznej za kosaćce trafiła fioletowa werbena z rabatki przed domem. Dalej ta sama cebula, którą pokazywałam już w poprzednim poście, ale dużo lepiej oświetlona. Dopiero tego dnia było widać, że z pozoru jednakowe kwiatki mocno różnią się od siebie. W miarę jak przekwitły, zmieniały kolor z liliowo różowego na chłodny fiolet. Na przedostatnim ujęciu kwiaty czeremchy rosnącej tuż za płotem działki. Długo nie mogłam rozpoznać, co to za drzewo, dopiero kwitnienie ujawniło jaki to gatunek. Dzisiejszy post kończę słonecznie żółtymi aksamitkami, pierwszymi, jakie zakwitły na działce w tym roku.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook