Rumiankowo cz.1

Kwitnący rumianek i odlot

Chwastowiskowych wspomnień ciąg dalszy – kępa rumianku, tym razem jedna, rosnąca na żwirowym parkingu przed ogrodem. Sporo zdjęć nie wyszło, były nieostre lub prześwietlone, jednak chyba dzięki temu te udane mają malarski, nostalgiczny klimat. Może się wydawać że przedstawiają łąkę pełną kwiatów w popołudniowym słońcu, a tak naprawdę tuż obok stało auto jednego z działkowców. Bardzo uważałam by nie złapać go w kadr, podobnie jak żwiru i innych roślin. W takich sytuacjach teleobiektyw sprawdza się idealnie, likwiduje „zatłoczenie” w tle, pokazuje mały wycinek ogólnego obrazu oraz pięknie maluje kolorami i światłem.

Read More

Koniczynka

Koniczyna biała – dzika, misterna piękność

Wspomnienia czas zacząć – a nazbierało się ich całkiem sporo, głównie przez to, że długo nie mogłam się zdecydować co ile dni publikować post i przez liczne przerwy, trwające nieraz 2-3 tygodnie. Tych zaległości już nie nadrobię, ale podczas zimowych miesięcy mogę pokazać chociaż część zdjęć, na chwilę przywołując kolory wiosny i lata. Zaczynamy od białej koniczyny, dwóch pięknych, dorodnych kępek, z których jedna rosła na Truskawkowej, druga przed bramą ogrodu. Długo nie niepokojone, mogły pokazać całą swoją urodę – zwłaszcza ta przed bramą miała tak regularny kształt, jakby była posadzona celowo i równiutko przycięta. Co dziwne, w chwili robienia zdjęć nie było na nich owadów, jedynie na jednym złapałam pojedynczą pszczołę. Może akurat trafiłam na przerwę w pracy?

Read More

Ostatni piękny dzień

Koniec października na działce

Zanim przejdziemy do najpiękniejszych widoków jesieni jeszcze jeden post o tym, co się na Truskawkowej działo i dzieje. Załamanie pogody skutecznie wstrzymało wszystkie prace na działce, jednak większość planu została wykonana:) Nie udało się tylko posiać poplonu na małym kawałeczku który był najbardziej zachwaszczony – po oczyszczeniu przekopię go z obornikiem i pozostawię w ostrej skibie. To samo zrobię z miejscem, gdzie była rabatka przed domem. Takie właśnie czynności jeszcze pozostały: trochę wyczyścić, trochę wypielić, zabrać coś z działki na zimę. A na koniec umyć narzędzia, jeszcze raz przyjechać w grudniu by pobielić drzewa i byle do wiosny…

Wracając do dzisiejszych zdjęć: ostatnią rośliną którą dostałam od sąsiadki jest moja pierwsza dalia. Mam nadzieję, że uda się ją przezimować, podobnie jak kannę. Prawdopodobnie niedługo czeka mnie przeprowadzka, jednak rośliny tę zimę będą musiały przeżyć w nieco za ciepłej piwnicy – oby dały radę. Na pierwszym ujęciu oraz za dalią ostatnie tegoroczne motyle, niestety aż do wiosny trzeba poczekać na kolejne żywe klejnociki… Dalej trzmielina pospolita i jej śliczne owoce: w końcu zidentyfikowałam co rośnie za kompostownikiem. Co prawda na zdjęciach jest inna trzmielina, ale widać, dlaczego warto hodować tę roślinę. Wiosną czeka ją przeprowadzka, w obecnym miejscu jest za ciemno, nigdy nie doczekam się tych ślicznych owoców. A na ostatnich zdjęciach prawdopodobnie mazurek, wyglądał jak wróbel, ale nigdy nie słyszałam by wróbel wydawał takie dźwięki:D

Read More

Marcinkowo

Marcinki czyli Astry Bylinowe

Nareszcie mamy jesień w najpiękniejszym, kolorowym wydaniu – co prawda niedawno pisałam, że fiolet nie należy do typowych barw tej pory roku, ale jest jeden wyjątek od tej reguły: marcinki, czyli astry bylinowe. Te piękne kwiaty mogą nam się kojarzyć z babcinym ogródkiem, ale jeśli chcemy fotografować owady ich obecność w ogrodzie jest wręcz obowiązkowa. I to koniecznie tych najbardziej klasycznych, w zimnym odcieniu fioletu – różowe i białe nie cieszą się już takim powodzeniem. W tym roku jeszcze korzystam z marcinków moich sąsiadów, ale kolejnej jesieni mam nadzieję doczekać się własnych i zobaczyć taki spektakl na Truskawkowej:

Read More

Kropla życia

Ostatnie kolory

Jeszcze nie wszystko pod koniec września zmieniało kolory i opadało, jeszcze nie wszystko przekwitło i pochowało się – krople żywych kolorów można znaleźć to tu, to tam. Przez „żywych” mam na myśli nie ogniste barwy jesieni, ale zieleń i radosne kolory kwiatów. Kanna już przekwitła, nadal zdobiła jednak pięknymi, dużymi liśćmi; doceniła je również odpoczywająca osa (?), którą zresztą widziałam nie pierwszy raz. Ostatnie firletki jeszcze kwitły, małe plamki ciemnego różu były widoczne z daleka. Natomiast rudbekie i aksamitki-samosiejki nadal się nie poddają, będą zdobić działkę aż do pierwszych przymrozków.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook