Kiedy jeszcze drzewa nie zmieniły na dobre kolorów, zaczął się czas grzybów. Ta jesień jest dla nich wyjątkowo dobra – wilgotna, bez przymrozków, z dość wysoką temperaturą w ciągu dnia. W tym roku widziałam chyba więcej gatunków, niż przez całe dotychczasowe życie. Zwłaszcza w okolicy ogródków działkowych i na samych działkach. Są wszędzie: na drzewach, pod drzewami, na ścieżkach i trawnikach… Zachwycają różnorodnością kształtów i kolorów, często obok siebie widzę po dwa-trzy gatunki. Niektóre urodą mogą rywalizować z kwiatami, choć takie najczęściej są niejadalne. Zaczęło się od malutkich grzybków na ścieżce między działkami, pojawiły się jako pierwsze, a teraz są najliczniejsze. Później dołączyły do nich takie beżowe dziwa: