Dawno, dawno temu… cz.2

Kolejna podróż w czasie

Znów cofamy się w czasie do jesieni 2016 roku. Większość zdjęć została zrobiona w tym samym czasie co te z poprzedniego posta, niektóre trochę wcześniej. Nadal było ciepło i słonecznie, ale zmiana pogody już wisiała w powietrzu. Motyle oraz inne owady zapylające skwapliwie korzystały z pięknej pogody – tamten rok zdecydowanie należał do nich. Przymiotno kwitło jak w środku lata, a wyzłocone, zmęczone upałem krajobrazy zdawały się zatrzymane w czasie. Jedynie coraz krótsze dni i zimniejsze noce zapowiadały rychłą zmianę pór roku.

Read More

Chwastów ciąg dalszy

Tak jak pisałam tydzień temu, dzisiaj wracam na chwilę na blogi. Podczas ostatniej przerwy faktycznie nastąpiła poprawa stanu moich stawów, jednak niestety nie na tyle, bym mogła wrócić do regularnego pisania. Po uzgodnieniu z rodziną zdecydowałam, że w najbliższych tygodniach będę aktualizować blogi przynajmniej raz na tydzień z ich pomocą. Na razie mam przygotowane 2-3 posty na każdym blogu, więc będą one miały formę tak jak poprzednie. Później postaram się tworzyć dłuższe posty by wynagrodzić rzadsze publikowanie. W przyszłości nie będę już wracać do publikowania co drugi dzień, zmieni się też forma postów. Raz w tygodniu pojawią się posty przypominające te stare, ale z większą ilością zdjęć. Obok nich, również raz w tygodniu opublikuję różnego rodzaju artykuły, zarówno na temat „wiedzy technicznej” jak i moich własnych obserwacji lub ciekawostek. Postaram się by nie były one tak suche jak dotychczasowe posty o ogrodnictwie. Podsumowując: na blogach pojawi się więcej wiedzy, ładne obrazki będą jej ilustracją, a same zdjęcia będą stanowić osobną paczuszkę o bardziej skondensowanej formie.

Dzikie piękności

W tym sezonie roślin sąsiadów staram się nie pokazywać na blogu – możecie zobaczyć takie ujęcia na Facebooku – i muszę przyznać że trochę utrudnia mi to życie. Po prostu bardzo szybko kończą mi się tematy, w tej chwili pokazałam już prawie wszystko co rośnie/kwitnie na Truskawkowej. Trzeba więc być kreatywnym, co zobaczycie w jednym z kolejnych postów. Natomiast nie mam zamiaru rezygnować z pokazywania „dzikich piękności” czyli zwyczajnie chwastów. No powiedzcie, czy ten glistnik jaskółcze ziele w promieniach popołudniowego słońca nie jest piękny? Albo lśniące, jeszcze niedojrzałe nasiona traw i schowany w nich mniszek? Może takie rośliny są zmorą ogrodnika, jednak nawet walcząc z nimi na co dzień potrafię docenić ich urodę:

Read More

Czas traw cz.2

Letnie trawy

Sierpniowe suche trawy już kiedyś pokazywałam, ale zupełnie inne niż te z pierwszych dzisiejszych zdjęć, takie jak na ostatnich. Te wysokie trawy opanowały 2 lub 3 nieużywane działki, latem biorąc je w całkowite posiadanie, tłamsząc zupełnie inne rośliny. Natomiast te z początkowych ujęć były niziutkie, rosły sobie z boku ścieżki wraz z innymi gatunkami. Kłos na środkowym zdjęciu sfotografowałam w promieniach zachodzącego słońca, wychodząc już z ogrodu. O ile niskie trawy mogły spokojnie dojrzeć i wysypać swe nasiona, to te wysokie niedługo po zrobieniu zdjęć zostały skoszone. A szkoda, bo w poprzednim roku utrzymały się bardzo długo, pod koniec listopada stojąc dumnie jako jedna z niewielu ozdób w powszechnej szarości.

Read More

Wszystkie kolory lata cz.3

Letnie kwiaty

Były kolorowe owady, teraz czas na kwiaty. Tak się akurat złożyło, że pierwszego lata większość kwitnących roślin na Truskawkowej miała intensywne, ogniste bary. Przeróżne nagietki, chociaż dzisiaj pokazuję tylko pomarańczowe, mieszanka aksamitek oraz nie pokazane tutaj nachyłki królowały wśród innych, mniej licznych gatunków. Równać się z nimi mogła jedynie wyka ptasia, pleniąca się w ogromnych ilościach na nie zagospodarowanej części działki. O ile chwast nie mógł równać się wielkością kwiatostanów, to nadrabiał ich ilością. Z obecności kwiatów bardzo cieszyły się owady, które nie robiły różnicy między dzikimi, a ogrodowymi, i jedne, i drugie brzęczały głośno, zwłaszcza w słoneczne dni.

Read More

Dzikie dzwony

Dzwonek polny

Tak jak pisałam w poprzednim poście, na wiosennej łące żarnowce nie były jedynym ciekawym elementem krajobrazu. Bardzo dużo roślin kwitło, jednak uwagę szczególnie przyciągały małe fioletowe punkciki. Przy bliższych oględzinach okazało się, że to jakiś gatunek dzwonków, dziki krewny popularnych roślin w naszych ogrodach. Choć dużo mniejsze i delikatniejsze, wcale nie ustępowały urodą ogrodowym pobratymcom. Gleba na łące jest dość mocno kwaśna, o bardzo różnej żyzności – musi wyjątkowo im odpowiadać, bo małe, kolorowe łebki widać było wszędzie, aż po horyzont. Kwiaty dzwonków mają matowe płatki, dość cienkie, ale tylko częściowo przepuszczające światło słoneczne. Skierowane w górę, przypominają kieliszki z wywiniętym mocno brzegiem. Te delikatne maleństwa były tylko jednym z bardzo wielu gatunków w ogrodzie stworzonym przez Matkę Naturę na kawałku nieużytku.

Read More
Instagram SpisBlog
Facebook