Kolory, kolory…

Postów z archiwum ciąg dalszy. Dzisiaj przenosimy się do jesieni 2017 roku. Pierwszą część tej serii pokazywałam już niejako przypadkowo, po powrocie z ostatniej przerwy, natomiast kolejną pokażę niedługo. Dzisiejsze zdjęcia są trochę późniejsze niż poprzednie, z przełomu września i października.

Jesień trwała w najlepsze – ciepła, pogodna, nadal kwitnąca, w swym najpiękniejszym wydaniu. Drzewa owocowe coraz szybciej zmieniay kolory, czereśnia i wiśnia były bardziej pomarańczowe niż rok wcześniej. Nie tylko zresztą one, hosty też już zaczęły przemianę. Mimo to nadal kwitło mnóstwo kwiatów, np. spotkane po drodze aksamitki. Z ich dobrodziejstwa korzystały liczne owady, spiesząc się przed nadejściem chłodów.