Stado koni i krów widywałam na łące za ogrodem działkowym bardzo często, raz bliżej, raz dalej. Pierwsze zdjęcia zrobiłam właśnie kiedy znajdowało się tuż pod ścianą lasu z drugiej strony. Październikowa pogoda i sceneria była diametralnie różna od tej z dzisiejszych, sierpniowych ujęć. Zwierzęta znajdowały się bardzo blisko, a do tego słońce przebijało zza cienkiej warstwy chmur. Krowy były nieufne, trzymały się z tyłu, natomiast konie zupełnie olały moją obecność. Jedynie źrebaki przyglądały się przez kilka minut, co to za dziwny człowiek z pstrykającym obiektem? Później jednak stwierdziły, że jestem nudna:)

Dzisiejszy post składa się ze zdjęć z dwóch dni, pierwszego słońce bardziej dopisało niż drugiego. Zwierzęta widywałam tak blisko już nie raz, jednak właśnie światło nie było dobre. Szczelnie zaciągnięte chmurami niebo spłaszczało ujęcia, zszarzało kolory, ujmowało światłocienia. Dodatkowo, obecnie zadanie ułatwił teleobiektyw (i nieco więcej wprawy w posługiwaniu się nim), zmniejszając głębię ostrości i wydobywając z tła detale, a ze stada pojedyncze zwierzęta. Ostateczny efekt dały różne filtry – kolorowe, nieco zmieniające tonację oraz hdr podkreślający trójwymiarowość obrazów.