Zbliża się już wrzesień, a publikuję nadal zdjęcia z końca lipca, zaległości mam, oj mam… Kilka zaplanowanych postów pewnie przeskoczę, pozostawię je na zimowe miesiące, ale tę serię już dokończę. Podczas kilku chłodnych, wilgotnych dni słońce przebłyskiwało tylko na chwilę, co widać na dzisiejszych zdjęciach. Właśnie podczas takiego momentu udało mi się uchwycić radosne barwy nasturcji. Liatra kłosowa niemal cały czas jest w półcieniu, w przyszłości koniecznie czeka więc ją przeprowadzka. Astry nie miały tyle szczęścia, słońce więcej się tego dnia nie pokazało. A na koniec ostatni mak kwitnący w tym roku, na kolejne musimy poczekać do przyszłego lata…