Takiego lata jak tegoroczne nie pamiętam – w moich okolicach zawsze jest sucho, do tego kilka fal upałów powoduje że o tej porze wszystko jest zazwyczaj zbrązowiałe i zmęczone. Tymczasem w lipcu zieleń wyglądała jeszcze na majową, teraz może już nie, jednak imponujący busz pozostał. Upały są, owszem, ale przerywane przez obfite ulewy. Chwasty się cieszą, przynajmniej jednak nie muszę latać z konewką, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło:)