Już prawie lato cz.1

Coraz bardziej aktualne zdjęcia, chociaż wątpię, bym w tym sezonie całkiem nadrobiła zaległości… Na działce jest dużo bardziej kolorowo niż rok temu, więcej kwiatów, więcej warzyw, tylko owadów jakby mniej. Kruszczyce złotawki (prawdopodobnie) widuję zazwyczaj na kwiatach jabłoni, ale ta postanowiła odpocząć na margerytce. Śliczne klejnociki, siedziały później również na nachyłkach i goździkach brodatych, odpoczywały albo wsuwały pyłek. Na zdjęciu poniżej inkarvilla – bałam się, że nie przezimuje, nie zabezpieczyłam jej jesienią. Jednak dała radę – w przyszłości muszę dokupić jej białą koleżankę.
2 3
Początek kwitnienia goździków brodatych – nie wiem, czy to jakaś szczególna odmiana, czy może po prostu hojnie sypnięty nawóz – najpierw wytworzyły imponującą masę zieloną, a potem buchnęły równie imponującą ilością kwiecia. Jestem z nich bardzo zadowolona, koniecznie muszę zebrać nasiona gdy je wytworzą. Ciekawe czy potomstwo będzie kwitnąć równie pięknie jak rodzice?
4'
Lobeliowego spektaklu ciąg dalszy. To jeszcze nie apogeum, więcej kwiatów czekało w zanadrzu. Roślinki nie urosły mocno, kępki są tylko nieco większe niż w dniu posadzenia, ale ta ilość kwiatów! Za rok kupię kilka w jednym kolorze i posadzę razem, powinny stworzyć nawet bardziej imponującą kępkę.
5 6
Aksamitki się rozkręcają… ale pokrój roślin nadal mi się nie podoba:/ Na ostatnim zdjęciu jeden z kilku astrów posadzonych na tej samej rabatce; pochodzą z mieszani nasion, więc kolor będzie niespodzianką.
7 8

Instagram SpisBlog
Facebook