Kwitnąco do samego końca cz.1

Jesień nadchodzi wielkimi krokami… A jeszcze kilka dni temu wydawało się, że lato będzie trwać wiecznie. Upał i susza nie ustępowały, wszystko kwitło w najlepsze, wszędzie latało mnóstwo motyli. Aż do wczoraj – temperatura spadła i nareszcie pojawił się tak potrzebny deszcz. Podczas nieobecności na blogu kilkakrotnie byłam na działce, jutro lub pojutrze wybiorę się tam znowu. Choroba nareszcie trochę ustąpiła, pogoda też umożliwia już pracę. W tym roku nie zdecydowałam się na zakup roślin cebulowych, więc w kolejnym sezonie postawię na jednoroczne, a później na dwuletnie. Chcę najpierw dobrze przygotować glebę i zaprojektować rabaty, nim zaproszę na działkę rośliny wieloletnie. Przy decyzji o rezygnacji z glebogryzarki to powolny proces, ale znalazłam niedawno ciekawy sposób, który być może go ułatwi. Trzymajcie kciuki, jeśli się uda, opiszę wszystko na blogu. Na razie będę publikować zdjęcia z kilku ostatnich wizyt, oraz nieśmiało się zaczynający pochód jesieni. Rudbekie są niezmordowane – wystarczyło trochę odchwaścić kępkę, a one wystrzeliły w górę i kwitły, kwitły…

rudbekia
rudbekii

W tym roku zasiałam 2 paczki nagietków – z mieszanki pomarańczowych (zwykłe/pełne) wyrosły piękne, dorodne rośliny. Z mieszanki pełnych zaledwie kilka sztuk. Udało mi się „złapać” tylko 2 kwiatki, kwitły bardzo słabo: Za to wszystkie nagietki cieszyły się dużym powodzeniem:)

nagietek
nagietek pełny
pszczoła miodna
pszczoła

Pod płotem z tyłu działki rośnie sobie coś… Nawet wyprodukowało owocki (edit: to aronia):

krzew aronii
aronia
krzew owocowy

„Trawnik” przed koszeniem. Trawy tutaj najmniej, akurat to miejsce opanowała wyka, jej śliczne, fioletowe kwiaty wabią mnóstwo owadów:

wyka
zapylanie
kwitnąca wyka

Dzika marchew również pojawia się to tu, to tam:

dzika marchew
Instagram SpisBlog
Facebook